LAWENDA  KREMY  KWIATY 


O lawendzie:

Ta wonna, piękna roślina nie występuje w naszym klimacie w stanie dzikim; ponieważ jednak daje się uprawiać, w sprzedaży pojawiają się od paru lat bukiety suszonych kwiatów. Szczęśliwcy, którzy wyjeżdżają na południe Europy, będą mogli narwać dzikiej lawendy na łąkach.


Jeśli ktoś ma lawendę w ogródku, może ściąć pojedyncze łodyżki z zamkniętymi jeszcze pąkami i ususzyć. Oktarynowy błysk kwiatów lawendy przyprawi każdego wielbiciela prozy T. Pratchetta o szybsze bicie serca. Natomiast symbolika Średniowiecza kojarzyła bladoliliową lawendę z duchowymi zaletami Matki Jezusa. Zielarze znali i opisywali lawendę już od czasów starożytnych.
Zakres stosowania lawendy jest nadzwyczajny. Wszyscy wiedzą, że odstrasza mole, a przy okazji oddaje swój zapach szafie. Można też parzyć ją jak herbatę, posłodziwszy miodem. Ułatwia zasypianie, reguluje pracę przewodu pokarmowego, poprawia trawienie, pomaga przy nieżytach żołądka i nadmiernym biciu serca. Ma własności uspokajające i podobno nieco afrodyzjakalne.


Zupełnie fantastyczny efekt osiągniemy, zalewając 40-procentowym alkoholem świeże kwiaty tak, by całkowicie je zakryć płynem. Codziennie wstrząsamy przez dwa tygodnie. Zielonkawy płyn pijemy - 1 łyżeczkę - gdy grozi nam zaziębienie, bo przemoczyła nas listopadowa ulewa. Aromat tej nalewki nie ma sobie równych. Ponadto jest to środek leczniczy, służący do nacierania przy bólach mięśniowych, stawowych, przy zapaleniu korzonków nerwowych.
Eteryczny olejek lawendowy, dostępny w sprzedaży, służy do inhalacji górnych i dolnych dróg oddechowych. Bakteriobójcze własności lawendy wykorzystamy, biorąc kąpiel z dodatkiem olejku lub naparu z kwiatów (50 g. kwiatów na 1 litr wody). Zabieg ten pomaga zarówno przy chorobach skóry, jak i przy uporczywych nerwobólach. Odpręża i poprawia krążenie.


Można też samodzielnie wykonać miód lawendowy: tegorocznym, płynnym miodem zalewamy świeże kwiaty lawendy. Codziennie mieszać. Po dwóch - trzech tygodniach aromat miodu zacznie nas zdumiewać. Doskonały do osłodzenia lawendowej herbatki na przeziębienie. Niezły też na zimowe depresje, bo - niezależnie od działania - przypomina zapach letniej łąki pełnej kwiatów.
Interesujące efekty smakowe i kolorystyczne osiągniemy, dodając kwiaty lawendy do białego ryżu (pod koniec gotowania). Spróbujmy też lawendy z twarożkiem. Młodymi listkami możemy doprawić gotowaną lub pieczoną rybę. Nie wyrzucajmy suchych gałązek, które pozostały nam po oskubaniu kwiatów! Posłużą nam jako aromatyczne kadzidełko, którego dym - jak uważali starożytni - pomaga obronić się przed chorobami zakaźnymi.


Dla dopełnienia "lawendowego festiwalu" powiedzmy jeszcze, że kwiatki i listki lawendy, umieszczone w płóciennym woreczku możemy położyć przy poduszce, co otuli nas przyjemną wonią i pomoże zasnąć.





Lawenda...

W Polsce nie występuje w stanie dzikim,
więc jesli pragniemy posadzić ją w ogródku - kupmy nasiona w sklepie.
Oczywiście można sadzić też gotowe sadzonki, jednak moje doświadczenie wskazuje,
że są mniej odporne od wysianych samodzielnie. Może chodzi o to, że większość dostępnych w sprzedaży sadzonek pochodzi z zagranicy, z podgrzewanych tuneli foliowych? Gdy taka lawendka trafi do nas, a potem doświadczy śniegu i mrozu - często bywa tak, że wiosną znajdziemy tylko wyschnięty, bezlistny kikut.

lawendziak po ścięciu


Aby prawidłowo wysiać lawendę, należy:
1) garstkę drobnego - przesianego przez sito - piasku wsypać do garnuszka, zalać wodą i zagotować, by został w ten sposów wysterylizowany. Po ostygnięciu odlewamy wodę, przekładamy mokry piasek do filiżanki, wsypujemy nasionka, mieszamy, nakrywamy bawełnianą lub lnianą szmatką i wkładamy do lodówki na górną półkę, do kącika, na miesiąc.
Co jakiś czas zaglądamy do nasionek, delikatnie mieszamy, ewentualnie dolewamy nieco wody, gdyby mieszanina zanadto wysychała. Najlepiej zrobić to wszystko na początku lutego.
Ten proces nosi nazwę stratyfikacji - niektóre rośliny potrzebują przechłodzenia, które da im sygnał do życia i wzrostu.

2) Następnie przygotowujemy balkonową skrzynkę na kwiaty (lub inny pojemnik tego typu): myjemy ją porządnie, sprawdzamy, czy w denku są drożne dziurki, do jednej trzeciej nasypujemy piasek (może być z kamykami), resztę uzupełniamy ziemią do kwiatów (jeśli nie mamy wprawy w przygotowywaniu mieszanki - wybierzmy ziemię w workach ze sklepu, bo nie twardnieje, gdy wysycha). Do tak przygotowanej skrzynki wsypujemy zawartość naszej filiżanki, nasiona razem z piaskiem. Delikatnie przegarniamy powierzchnię ziemi, aby nasionka nie leżały na wierzchu.
Stawiamy skrzynkę na parapecie od strony południowej, dbamy, by miała dość ciepło (około 18 stopni) i podlewamy, delikatnie zraszając ziemię. Nie dopuśćmy, by całkowicie wyschła, nie powinna też być mokra w dotyku. Lekka wilgoć będzie idealna.

3) Mniej więcej po miesiącu zaobserwujemy pierwsze ruchy - w skrzynce pojawią się maleńkie, chudziutkie łodyżki z maleńkimi listkami. Wtedy lawendki potrzebować będą nieco więcej światła - to już kwiecień, więc jeśli jest ciepło na dworze - na dzień wynosimy skrzynkę przed dom, a na noc chowamy z powrotem. W ten sposób je zahartujemy.
Początkowo wynosimy lawendę tylko wtedy, gdy jest ciepło, ale słońce nie grzeje zbyt mocno. Dopiero, gdy listki przyzwyczają się do słońca, możemy zostawiać skrzynkę na cały dzień na zewnątrz. Nie zapominamy o podlewaniu - gdy słoneczko mocno praży, ziemia w skrzynce błyskawicznie wysycha.


4) Na początku maja nasze sadzonki są już zupełnie dziarskie, te silniejsze mają około 10 centymetrów wysokości. To jest chwila, gdy należy przesadzić je do małych doniczek. Każdą roślinkę w skrzynce podważamy delikatnie za pomocą choćby łyżeczki do herbaty i ostrożnie wyjmujemy, aby nie uszkodzić cieniuteńkich jak włos korzeni. To dzięki tym korzeniom lawenda je i pije. Na dno każdej małej doniczki wsypujemy nieco piasku, potem ziemię do połowy doniczki, potem wkładamy lawendę, aby korzenie luźno spoczywały na wsypanej ziemi, zaś roślinkę przytrzymujemy za łodyżkę i starając się nią nie poruszać - dosypujemy ziemię do pełna, zachowując około 1 cm. dystansu do brzegu doniczki.
Teraz nasza lawendka będzie rosła prędko i może już mieszkać na zewnątrz. Potrzeba jeszcze tylko dwóch - trzech tygodni od chwili przesadzenia, aby roślinka nadawała się do posadzenia na rabatkę ziołową lub na pole. Najlepiej zrobić to po "zimnych ogrodnikach", czyli w drugiej połowie maja. Roślinki sadzimy w odległości jednego metra.


Ziemia dla lawendy:
Lekka, piaszczysto-gliniasta, odczyn zasadowy.
Czyli - mówiąc inaczej - na ogół trzeba nawieźć nieco wapna ogrodniczego lub dolomitu, a jeśli mamy gliniastą ziemię - także piasku, który rozluźni glebę.
Dla porządku muszę jednak powiedzieć, że miejsce, gdzie założyłam lawendową plantację słynie z twardej gliny (używam jej do budowania), więc moja lawendka mieszka w trudnych warunkach, a mimo to dzielnie rośnie. Może ważne są też inne czynniki - na przykład widok, jaki ma lawenda (rośliny nie mogą pójść sobie gdzieś dalej, żeby popatrzeć na świat pod innym kątem - dobrze jest lubić to miejsce i widok, gdzie będą rosły)...

w górę